Pierwsza Wyprawa Śladami Benedykta Polaka

Trafiłem tu za namową. I nie żałuję. Bo chociaż mówiono mi, że gdybym nie postawił tu swojej stopy, gdybym nie wyściubił nosa w tej niby księdze, to stałbym się niewidzialny i jakby w ogóle mnie nie było, to nie ze strachu przed głupim przesądem, ale z ciekawości świata, która przecież kiedyś już zaprowadziła mnie dalej niż mogłem przypuszczać, przystałem na to z radością. Jestem więc między wami ,niczym wśród osobliwego ludu Parocitów, o których mówiono, że mają tak małe i wąskie usta, że żywią się tylko zapachem mięsa i owoców, jestem wWaszym świecie, który zdaje mi się być odległym nieporównanie bardziej jeszcze niż ziemie Kangitów, kraje Czarnych Kitajów, Najmanów i Tatarów, do których dotarłem kiedyś jadąc bez wytchnienia na wschód. Więc teraz, skoro dzięki łasce Bożej trafiłem aż tu, muszę dalej wypełniać swoje powołanie i dowiedzieć się ile zdołam o rzeczach tutejszych i próbować je pojąć i opowiadać o tym co widziałem i słyszałem. (Benedykt Polak, Szczecin, październik 2019)